LIST REKTORA WYŻSZEGO SEMINARIUM DUCHOWNEGO W PŁOCKU

                                                                          Siostry i Bracia!                                                                                  

     W drugi dzień oktawy Bożego Narodzenia obchodzimy wspomnienie św. Szczepana. Niektórzy powiadają, że jest on dość kłopotliwym świątecznym gościem, gdyż nie bardzo pasuje do atmosfery tworzonej przez kolędy, kolorowe ozdoby świąteczne czy choinkę i żłóbek. 26 grudnia nie jest datą upamiętniającą śmierć pierwszego męczennika, jak go często nazywamy. Jest to rocznica odnalezienia jego grobu w Jerozolimie. Otóż po czterech wiekach, bo 26 grudnia 415 roku odnaleziono jego relikwie i w uroczysty sposób przeniesiono do bazyliki na górze Syjon w Jerozolimie. O życiu św. Szczepana wiemy niewiele. Nie wiemy, ani kiedy, ani gdzie się urodził. Jego greckie imię wskazuje, że był zhellenizowanym Żydem pochodzącym z diaspory, czyli posługującym się na co dzień językiem greckim. Na kartach Dziejów Apostolskich pojawia się po raz pierwszy, kiedy został wybrany na diakona. Apostołowie pod wpływem sugestii św. Piotra wybrali siedmiu diakonów dla posługi ubogim, aby w ten sposób mogli bardziej poświęcić się głoszeniu Ewangelii. W gronie siedmiu wybranych do tej posługi znalazł się Szczepan. Jak się dowiadujemy z Dziejów Apostolskich, jego działalność nie ograniczyła się wyłącznie do ubogich. Wspominają, że: „pełen łaski i mocy Ducha Świętego” głosił Ewangelię z mądrością, której nikt nie mógł się przeciwstawić. Dlatego został oskarżony przez Sanhedryn, że występuje przeciw Prawu i Świątyni. Jako pierwszy z pośród wyznawców Jezusa za publiczne wyznanie wiary w Chrystusa, został ukamienowany i dlatego często jest określany jako Protomartyr  –  pierwszy męczennik.                                                                               

                                       Siostry i Bracia!                                                                                                                                             

      Choć wspominanie św. Szczepana z pozoru w tym dniu wydaje się przypadkowe, jednak ma swoją głębię. Otóż prawda o narodzeniu Zbawiciela, prawda o żłóbku, gwieździe betlejemskiej i o tym, że Bóg narodził się pośród ubóstwa i przyniósł światu pokój, przetrwała do naszych czasów dzięki tym, którzy nie obawiali się za nią oddać życie. Kościół od początku swego istnienia uświadamiał sobie, że ofiara złożona z miłości do człowieka przez Syna Bożego, pociąga za sobą konieczność składania jej także przez nas, nawet wtedy, kiedy wymagałoby to krwi męczeństwa. Wspominanie męczeństwa Szczepana pośrodku bożonarodzeniowej radości uczy nas, że dar pokoju i radości przyniesiony przez Nowonarodzonego, może być przeżywany pośród najróżniejszych zawirowań, prześladowań i niesprzyjających czasów. Znany angielski pisarz Chesterton tak to ujął: życie chrześcijanina często jest naznaczone pozornymi sprzecznościami. W naszych sercach spotyka się radość z powagą, szczęście ze smutkiem, a waleczność z umiłowaniem pokoju. Rzeczywiście, jakże często radość płynąca z Bożego Narodzenia miesza się z doświadczeniem smutku z powodu utraty bliskiej osoby, cierpieniem czy samotnością i odrzuceniem nawet przez najbliższych. Tegoroczny okres Bożego Narodzenia jest dla nas szczególny, gdyż kończy Jubileusz Kościoła oraz jubileusz 950-lecia naszej diecezji. U progu końca tych wydarzeń, podobnie jak w czasie wielkiego Jubileuszu 2000 roku, powinniśmy powtórzyć za Janem Pawłem II:  „Nadszedł teraz czas, aby spojrzeć przed siebie”  (homilia z Mszy na zakończenie Jubileuszu 2000). To spojrzenie w przyszłość domaga się odwagi działania i umiejętnego czytania znaków czasu. Kościół w Polsce  i w naszej diecezji staje przed nowymi wyzwaniami. Z jednej strony obserwujemy systematyczny spadek liczby powołań do służby kapłańskiej, z drugiej widoczne jest ożywienie i zainteresowanie wielu osób świeckich posługą w Kościele. Czasami mówi się, że pierwsze tysiąclecie Kościoła należało do ojców Kościoła – niezwykłych teologów i myślicieli; drugie było okresem niezwykłego rozwoju zakonów, które wywarły ogromny wpływ nie tylko na życie duchowe Kościoła, ale ukształtowały życie społeczne i gospodarcze ówczesnego świata. Obecne, trzecie tysiąclecie, wydaje się, że może być naznaczone rozkwitem aktywności ludzi świeckich w Kościele. Zauważmy, jak tajemnica Bożego Narodzenia w przedziwny sposób przyciąga aniołów i ludzi, pasterzy i mędrców. W Betlejemskiej grocie Nowo narodzony Jezus nie pozostaje tylko z Maryją i Józefem. Wokół żłóbka powstaje niezwykła wspólnota zadziwienia i modlitwy, spełnionych Bożych obietnic i nowych dróg, które otwierają się nie tylko przed Mędrcami. Kto bowiem oddaje Jezusowi złoto swych talentów i myśli, kadzidło swych marzeń i najlepszych pragnień oraz mirrę swego człowieczeństwa, także dziś może odnaleźć swe niepowtarzalne miejsce w Kościele, by poczuć się jak pasterz czy mędrzec przy żłóbku Jezusa. Potrzeba tylko Mu ofiarować swą pokorną dyspozycyjność i bogactwo talentów. Właśnie w świetle tajemnicy Wcielenia warto rozważyć znaczenie i aktualność posług, które mogą podjąć we wspólnocie wiary wierni świeccy. Nie przez przypadek w dzisiejszych czasach Kościół co raz śmielej wraca do starożytnych posług lektorów, akolitów, katechistów czy diakonów. Ponownie uświadamiamy sobie, że nie muszą one być jedynie stopniami prowadzącymi do przyjęcia święceń kapłańskich, ale mogą być stałymi formami oddania się na służbę Kościołowi, zarówno kobiet jak i mężczyzn. Nasze parafie oprócz kapłanów potrzebują bowiem lektorów, czyli osoby, które podczas Mszy św. czytają słowo Boże. Dziś lepiej rozumiemy, że ich posługa może obejmować współczesne wyzwania, jak promocja chrześcijańskich treści w parafialnych gazetkach czy na stronach internetowych. W ten sposób mogą stać się ewangelizatorami i promotorami wiary, nadziei i miłości we wspólnotach lokalnych. Nasz Kościół diecezjalny co raz bardziej będzie potrzebował akolitów, czyli tych, którzy zostaną ustanowieni nadzwyczajnymi szafarzami św. Eucharystii – będą udzielać Komunii świętej i animować życie religijne poprzez organizowanie nabożeństw i modlitw we wspólnotach parafialnych. W dzieło ewangelizacji mogą być włączeni katechiści, których zadaniem będzie przygotowanie wiernych do głębszego przyjęcia sakramentów świętych. Mogą pomagać w przygotowaniu do przyjęcia chrztu, sakramentu bierzmowania czy Pierwszej Komunii św. W końcu otwiera się potrzeba na posługę stałych diakonów, którzy jak dzisiejszy patron oddadzą się posłudze ubogim oraz posłudze Słowa. Narastający brak kapłanów może być wypełniony gorliwą posługą wypróbowanych mężczyzn, którzy najpierw sprawdzili się jako mężowie i ojcowie. Ich obecność w niedalekiej przyszłości będzie nieodzowna. To oni będą mogli animować życie religijne, sakramentalne i liturgiczne we wspólnotach parafialnych. Myśl o obecności stałych diakonów w Kościele nie jest nowa. Ponad sześćdziesiąt lat temu polski episkopat przygotowując się do udziału w Soborze Watykańskim II dostrzegał potrzebę stałego diakonatu, szczególnie w dużych ośrodkach miejskich. Dlatego w murach naszego seminarium coraz częściej goszczą osoby świeckie, które wyrażają gotowość pełnienia takich posług. Od półtora roku trwa formacja kandydatów na katechistów, lektorów i akolitów. Ta  niemal osiemdziesięcioosobowa grupa wiernych świeckich z różnych parafii naszej diecezji, po odpowiednim przygotowaniu, w przyszłym roku zostanie posłana przez Biskupa Płockiego do pełnienia posługi przy słowie Bożym, przy ołtarzu, i dla dzieła odnowionej katechezy parafialnej dorosłych. Będą to czynili w ścisłej współpracy ze swymi księżmi proboszczami, aby nasze parafie jeszcze bardziej stały się żywymi wspólnotami ludzi zaangażowanych w dzieło wiary. Nadzieją napawa również grupa jedenastu mężczyzn, którzy od tego roku, jako pierwsi rozpoczęli przygotowanie do przyjęcia diakonatu stałego.

                              Siostry i Bracia!

Żyjemy w bardzo dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Pojawiają się nowe wyzwania i trzeba rozwiązywać najróżniejsze problemy. Jednak nie chodzi wyłącznie o praktyczne rozwiązania, które mają pomóc w stawianiu czoła nowym potrzebom. Chodzi raczej o szerszą wizję Kościoła, w którym wszyscy czują się jak u siebie w domu; gdzie każdy ma swoje miejsce i czuje się potrzebny. Wielość posług i powołań może pogłębić nasze rozumienie Kościoła i jeszcze bardziej angażować w jego życie. Jednak musimy mieć świadomość, że nadal będziemy potrzebować kapłanów, którzy na co dzień będą sprawować sakramenty i głosić słowo Boże. Ich powołania nikt i nic nie może zastąpić. Dlatego angażowanie osób świeckich w życie naszych wspólnot musi iść w parze z głęboką troską o powołania kapłańskie. Nie może zabraknąć naszej modlitwy w tej intencji i konkretnych działań. Nie może zabraknąć przykładu życia w naszych rodzinach i zachęty do służby kapłańskiej skierowanej do młodych ludzi.

                                  Siostry i Bracia!

W tym szczególnym dniu pragnę podziękować za Wasze nieustanne wspieranie płockiego seminarium, zarówno w wymiarze duchowym jak i materialnym. Wasza troska zobowiązuje nas do wdzięczności i składania dziękczynienia Bogu za Wasze hojne dary. Życzę każdej i każdemu z Was, by za wstawiennictwem  św. Szczepana, Bóg darzył pragnieniem nieustannego szukania Jezusa w codzienności, i dawania świadectwa wszędzie tam, gdzie Boża Opatrzność Was postawi.

Płock, dnia 22 grudnia 2025 r. Ks. Marek Jarosz  – Rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku

 

 

muğla escort bayan escort bayan aydın escort bayan çanakkale escort balıkesir bayan escort bayan tekirdağ gebze escort bayan bayan mersin escort escort buca bayan escort bayan edirne