LIST REKTORA WYŻSZEGO SEMINARIUM DUCHOWNEGO W PŁOCKU NA PONIEDZIAŁEK W OKTAWIE WIELKANOCY

LIST REKTORA WYŻSZEGO SEMINARIUM DUCHOWNEGO W PŁOCKU NA PONIEDZIAŁEK W OKTAWIE WIELKANOCY

Siostry i Bracia!

Dziś, kiedy świętujemy Zmartwychwstanie Chrystusa i spotykamy się na słuchaniu słowa i łamaniu chleba, stają przed nami dwie dzielne kobiety: Maria Magdalena i druga Maria, które wiernie towarzyszyły Panu. „Przybyły za Jezusem z Galilei – zanotował Ewangelista Mateusz – aby mu usługiwać” (Mt 27, 55). Były świadkami Jego ukrzyżowania i śmierci. Ewangelista Mateusz zanotował, że na Golgocie, choć stały i przyglądały się z daleka, wiernie trwały przy Mistrzu do końca. Później, wieczorem, kiedy Józef z Arymatei przyszedł do Piłata i poprosił o ciało Jezusa, „Piłat rozkazał mu je wydać. Józef wziął ciało, owinął je w czyste lniane płótno i złożył w swoim nowym grobowcu, wykutym w skale. Zatoczył przed wejściem do grobowca wielki kamień i odszedł. A Maria Magdalena i druga Maria pozostały tam i siedziały naprzeciw grobu” (Mt 27, 58-61). Po raz trzeci – jak przypomina dzisiejsza Ewangelia – spotykamy je w poranek wielkanocny: to właśnie one jako pierwsze przybywają do grobu!

Ewangelijne kobiety były więc jedynymi, które przez cały trudny czas Pasji trwały przy Jezusie. Były z Nim od słonecznych galilejskich ścieżek, przez Golgotę i złożenie w grobie, aż po ukazania się Zmartwychwstałego. Czyż to nie znamienne, że w ostatnich wydarzeniach z ziemskiego życia Jezusa zabrakło najbliższych uczniów? Czy nie paradoks, że Apostołowie, którzy wcześniej deklarowali heroiczną miłość wobec Niego, okazali się zwykłymi tchórzami, a niewiasty – ciche uczennice – pozostały wierne do końca? Z pewnością, podobnie jak Dwunastu, bały się konsekwencji płynących z przyjaźni z Panem. Zdołały jednak przezwyciężyć rodzący się lęk i obawy!

Siostry i Bracia! Również dzisiaj stajemy wiele razy w obliczu sytuacji, które wymagają od nas podejmowania wyborów związanych z naszą wiarą. Takie decyzje podejmuje uczeń, który zmaga się z dylematem: Czy chodzić na katechezę? Rodzina: Czy systematycznie praktykować życie sakramentalne, a zwłaszcza uczestniczyć w niedzielnej Eucharystii? Każda, każdy z nas w sytuacji, która wymaga opowiedzenia się za Jezusem w środowisku pracy, pośród znajomych, niejednokrotnie nawet w rodzinie. Tak, coraz częściej stajemy dziś w takiej samej sytuacji jak Apostołowie, jak Maria Magdalena, jak druga Maria, by dać świadectwo o Jezusie.

W tym roku minie 85. rocznica od męczeńskiej śmierci abp. Antoniego Juliana Nowowiejskiego i bp. Leona Wetmańskiego – świadków wiary w Zmartwychwstałego Pana. Zostali aresztowani przez gestapo 28 lutego 1940 r., a następnie wywiezieni do Słupna. Po roku internowania obydwaj 8 marca 1941 r. zostali przetransportowani do utajonego ośrodka zagłady Soldau, gdzie ponieśli męczeńską śmierć. Ks. Henryk Biłkoziewicz, jeden z więźniów obozu zapamiętał: „Codziennie na (…) placu widziałem abp. Juliana Nowowiejskiego i sufragana Leona Wetmańskiego, strzeżonych przez esesmanów. Nad nimi najpotworniej pastwili się (…). Widziałem, jak sędziwy arcybiskup padał pod razami oprawców”. Z kolei inna więźniarka wspominała: „Każde wyjście na plac, także do ubikacji, było dla księży drogą przez mękę. Niemcy cały czas ich bili po głowach, po plecach. Zwykle na końcu czołgał się arcybiskup Nowowiejski”.

Z pewnością hart ducha naszych Błogosławionych Pasterzy Męczenników i ich wierność Chrystusowi do końca, miały swoje źródło w bezgranicznym oddaniu się Bogu i Kościołowi przez całe życie. Abp Nowowiejski był biskupem płockim przez 33 lata. Dzięki tytanicznej pracy, wysiłkowi intelektualnemu, materialnemu i organizacyjnemu, stworzył w okresie międzywojennym solidne fundamenty pod duszpasterstwo w wolnej Ojczyźnie. Kiedy dziś patrzymy na płocką katedrę, kompleks seminaryjny, muzeum diecezjalne, Sanktuarium Miłosierdzia, widzimy, że to wszystko stanowi spuściznę abpa Nowowiejskiego. Dbał też o duchową i intelektualną formację seminarzystów oraz osób świeckich. Nie zapominał o własnej pracy naukowej, która zaowocowała nadaniem mu tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego. Jego działalność była dopełniana przez charytatywną i rekolekcyjną posługę bpa Wetmańskiego. Bp Leon był niezmordowanym orędownikiem ludzi ubogich i pokrzywdzonych. Znamienny jest choćby fakt, że po swoich święceniach biskupich zaprosił na obiad najbiedniejszych mieszkańców Płocka.

Piękna i zobowiązująca karta historii naszej diecezji, którą zapisali się nasi Błogosławieni Pasterze Męczennicy, pokazuje, że wierność Jezusowi w chwilach nadzwyczajnych prób zaczyna się od wierności w małych sprawach naszej codzienności. „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie” (Łk 16,10). Nasi płoccy Męczennicy, jakże często przez nas zapominani, po 85. latach od swojej śmierci przypominają, że nawet w obliczu największego zła, to nie wojna i odwet, lecz wierność Chrystusowi jest naszą powinnością. Papież Leon XIV w Niedzielę Palmową przypomniał lekcję, jaką daje nam cierpiący Jezus: „Nie chwycił za broń, nie bronił siebie, nie stoczył żadnej wojny. Objawił łagodne oblicze Boga, który zawsze odrzuca przemoc, i zamiast ocalić samego siebie, pozwolił się przybić do krzyża, aby objąć wszystkie krzyże postawione w każdym czasie i miejscu w dziejach ludzkości”. Dziś, kiedy w wielu środowiskach pleni się przekonanie, że jedynym, „rozsądnym” rozwiązaniem sporów politycznych, społecznych, a nawet kościelnych, jest walka, agresja czy wręcz wojna, raz jeszcze za Ojcem świętym powtórzmy: „Oto nasz Bóg: Jezus, Król pokoju. To Bóg, który odrzuca wojnę (…), który nie słucha modlitwy tych, którzy wojnę prowadzą, i odrzuca ją, mówiąc: „Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi” (Iz 1, 15)”. Niech przykład naszych płockich Męczenników po raz kolejny nam uświadomi, że tylko naśladowanie Ukrzyżowanego może doprowadzić do zmartwychwstania. Nigdy zaś wojna, walka czy agresja – nawet najbardziej subtelnie rozgrywana pomiędzy nami.

Siostry i Bracia!

Niech ten Wesoły dzień, który dziś nam nastał – jak śpiewamy w najbardziej znanej pieśni wielkanocnej – będzie pełen Bożej radości i pokoju. I niech mi będzie wolno w ten właśnie dzień – tradycyjnie już – podziękować Wam za Wasze liczne modlitwy i wsparcie materialne płockiego seminarium. Wszystko to jest dowodem autentycznej troski Waszych Duszpasterzy i Was, Drogie Siostry i Bracia, o to, by Pan dawał nam świętych kandydatów do służby kapłańskiej, zdolnych ukazywać cud Zmartwychwstania. Niech dobry Pan da Wam „poznać drogi życia i napełni radością przed Swoim obliczem”.

Błogosławieni płoccy Męczennicy, módlcie się za nami!

Płock, dnia 6 kwietnia 2026 r.

  1. Marek Jarosz
    Rektor Wyższego Seminarium
    Duchownego w Płocku

ZARZĄDZENIE: List Rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku należy odczytać w Poniedziałek w oktawie Wielkanocy, 6 kwietnia br., we wszystkich kościołach i kaplicach diecezji płockiej, w ramach kazania.

muğla escort bayan escort bayan aydın escort bayan çanakkale escort balıkesir bayan escort bayan tekirdağ gebze escort bayan bayan mersin escort escort buca bayan escort bayan edirne